Dlaczego postanowienia noworoczne nie działają

Wprowadzenie

Nowy rok.
Nowy kalendarz.
Nowa nadzieja, że tym razem będzie inaczej.


Na pewno też to przechodziłeś i wiesz o czym mówię.

A potem mija parę tygodni, a może nawet dni. I wszystko wraca na stare tory – nowy rok, stary Ty.

Ale mam dla Ciebie dobrą wiadomość! To wcale nie znaczy, że coś z Tobą nie tak, że jesteś słaby, leniwy czy „nieskuteczny”. Oznacza to tylko tyle, że jesteś człowiekiem – z psychiką, która działa w bardzo konkretny sposób.

Iluzja nowego początku

Pewnie zdążyłeś zauważyć, że wszystkie te postanowienia, wszystkie te plany łączy jedna rzecz – ten jeden „wyjątkowy” dzień, od którego zaczniesz – początek.

Postanowienia noworoczne opierają się na jednym, bardzo silnym mechanizmie: poczuciu czystego startu.

Weźmy na przykład 1 stycznia. Data sama w sobie jak każda inna, ale działa dla nas jak symboliczna granica. Oddziela „starego mnie” od „nowego mnie” w taki sam sposób jak oddziela stary rok od nowego.

Daje nam wrażenie, że wszystko co było wcześniej można zostawić za sobą i zacząć z czystą kartą. Zapomnieć o błędach, zmęczeniu, chaosie, niespełnionych planach.

Tylko, że problem polega na tym, że data zmienia tylko kalendarz, a nie warunki naszego życia. Zastanów się – czy gdybyś tak samo potraktował 12 sierpnia, z dnia na dzień byłbyś innym człowiekiem?

Więc dlaczego oczekujemy, że 1 stycznia nas zmieni?

Z dnia na dzień nie zmienimy naszego myślenia, nawyków, otoczenia, ilości energii. Nowy rok nie usuwa przyczyn, które sprawiły, że wcześniej było trudno. Daje jedynie parę dni noworocznej motywacji i wiary, że tym razem będzie inaczej.

Czy to tylko o nowym roku?

Co ciekawe, ten mechanizm nie dotyczy wyłącznie 1 stycznia.

Dlaczego poniedziałek wydaje się lepszy niż czwartek?

Nowy tydzień często działa jak mini-nowy rok. Poniedziałek brzmi poważniej niż czwartek, bardziej „oficjalnie”. Zupełnie tak jakby łatwiej było wtedy zacząć. Ale dlaczego nie sobota? W końcu większość z nas ma wtedy wolne od pracy!

Czy dodatkowe 8 godzin na rozpoczęcie nowego życia nie brzmi jak marzenie?

W naszej głowie oddzielamy sobie to co było, od tego co ma być. Mówimy sobie: „od poniedziałku zaczynam to, to, to i jeszcze to” – w końcu musimy nadrobić te wszystkie lata kiedy przegraliśmy z nowym rokiem.

Nowy dzień, nowy ja

Innym przykładem tego samego mechanizmu może być nowy dzień. Odkładamy nasze plany na jutro. Bo będę wypoczęty, będę miał energię, wstanę rano i podbiję świat! Brzmi znajomo? No właśnie!

Poranki też mają w sobie coś magicznego. Po śnie czujemy się „czyści”. Przynajmniej przez chwilę. Jakby nocny reset naprawdę coś w nas naprawił.

A co z nową godziną?

Tak – nawet nowa godzina potrafi zadziałać na nas w ten sam sposób. Niby planujemy zacząć dzisiaj, ale nadal to tylko plan.

Zastanów się przez moment, ile razy powiedziałeś sobie „zajmę się tym o 14:00”, po czym popatrzyłeś na zegarek, zobaczyłeś 14:03 i pomyślałeś „no nic, w takim razie zacznę o 15:00”.

Zauważ, że im mniejszy „reset” tym szybciej nasze plany zderzają się z rzeczywistością. Godzina potrafi dać impuls, ale rzadko uniesie zmianę.

Wniosek jest prosty, choć niewygodny:
Zmienia się nasze poczucie, nie mechanizm.

Dlaczego nam nie wychodzi?

Mylisz motywację z trwałą zmianą

Postanowienia rodzą się w momencie emocjonalnego uniesienia. Motywacja jest wtedy wysoka, myśli klarowne, wizja idealnej przyszłości napędza nas do działania.

Problem w tym, że motywacja to stan, nie fundament. Nie da się na niej budować w dłuższej perspektywie czasu, bo życie koniec końców wraca do normalnego tempa. Nie jest też tak idealne jak w naszych wyobrażeniach.

Ile to za dużo?

Od stycznia zmieniam całe swoje życie – przestaję pić, zaczynam ćwiczyć, zaczynam jeść tylko zdrowe jedzenie itd.

Brzmi to bardzo ambitnie i prosto.

Faktycznie, ambitnie na pewno. Ale czy na pewno tak prosto? Jak każdy z nas wie – nie do końca.

Radykalna zmiana wymaga ogromnej ilości energii, której większość przeciążonych codziennością ludzi (w tym ja i Ty) po prostu nie jest w stanie utrzymać.

Już na starcie pojawia się zmęczenie, a za nim frustracja. Przypominasz sobie, że rok temu było to samo, co jeszcze bardziej Cię zniechęca i wzmaga frustrację.

Postanowienia nie dotykają tożsamości

Wiele postanowień dotyczy tego, co chcemy robić. Rzadko dotykają tego kim jesteśmy i najważniejsze – kim musimy się stać, żeby zrobić to co zaplanowaliśmy.

Jeśli zmiana nie jest spójna z tym jak postrzegasz siebie, mózg będzie dążył do powrotu do starego „ja”.

Nawet jeśli to stare „ja” nie było szczęśliwe – było przynajmniej znane i na swój sposób wygodne.

Czy silna wola w ogóle istnieje?

Owszem siła woli istnieje, ale jest jak bateria – zużywa się szybciej niż nam się może wydawać.

Szczególnie jeśli nasze życie jest stresujące, intensywne, chaotyczne, czy po prostu emocjonalnie wymagające.

Nasze postanowienia noworoczne często zakładają, że wystarczy się bardziej starać, co potrafi nas dobić jeszcze bardziej, bo w głowie rodzi się myśl – „staram się za mało”.

Pułapki, w które wpadł każdy z nas

Jedną z największych pułapek jest myślenie zero-jedynkowe:

  • Albo w 100% realizuję założony sobie plan, albo to nie ma sensu i wyrzucamy cały projekt do kosza
  • Nie uwzględniamy, że możemy mieć gorszy dzień, możemy się nie wyspać, możemy wstać lewą nogą, cokolwiek co negatywnie wpłynie na nasz dzień

Jedno potknięcie zamienia się w porażkę totalną. A porażka – w powód do rezygnacji, co wpisuje się w negatywną pętlę.

Perfekcjonizm również nam nie pomaga. Duża część z nas nazywa go ambicją.

Ale perfekcjonizm to nie ambicja.

Ambicja jest wyrozumiała, nie porównuje, nie podpowiada, że „inni potrafią, więc ja też muszę”.

Często porównujemy się do instagramowych „ludzi sukcesu” co jest jeszcze cięższym przypadkiem „ambicji”.

To nie wspiera zmiany.
To ją sabotuje.

Ale…

Czy to Twoja wina?

W kulturze produktywności bardzo łatwo uwierzyć, że jeśli coś Ci się nie udało, to znaczy, że problem jest w Tobie, w Twoim nastawieniu i tego, że ostatniej nocy spałeś 7 godzin zamiast 5.

Stawiając sobie cele noworoczne ignorujemy:

  • realne ograniczenia psychiczne
  • zmęczenie
  • kontekst życia

Samo uświadomienie sobie tych z pozoru oczywistych rzeczy potrafi przynieść ulgę.

No dobrze, ale jeśli nie postanowienia, to co?

Nie chodzi o to, żeby niczego nie planować. Postanowienia, również te noworoczne, są dobre o ile zmienimy sposób w jaki na nie patrzymy.

Zmiana to nie jeden wielki krok. Nie jest to też jedna wielka deklaracja. Zmiana zaczyna się od zauważenia, że coś nas uwiera i przestało nam się to podobać. Data nie ma tutaj znaczenia. Pytanie co z tym później zrobimy.

Nie potrzebujesz nowego roku, nowego miesiąca, czy dnia, żeby zacząć.

Zakończenie

Postanowienia noworoczne nie zawodzą dlatego, że jesteś słaby, czy leniwy. Zawodzą, bo opierają się na iluzji prostoty w świecie, który prosty nie jest.

Zmiana to proces. Zazwyczaj powolny. Czasem chaotyczny. Czasem niewidoczny z zewnątrz.

I być może właśnie w tym – a nie w nowym kalendarzu – kryje się prawdziwy początek ogromnej zmiany.